Nowy numer 48/2020 Archiwum

Świątynia przyjaciół o. Pio

– Puste konfesjonały, w których stoją kubeł i szmata do sprzątania kościoła, są symbolem upadku chrześcijaństwa – mówił abp Henryk Hoser, podnosząc kościół św. o. Pio do godności sanktuarium.

Od początku staraliśmy się propagować kult św. o. Pio, nie tylko w granicach naszej parafii, ale także za oceanem, gdzie wielokrotnie jeździłem z rekolekcjami. Dzięki Wandzie Półtawskiej w świątyni przechowujemy dziś relikwie pierwszego i drugiego stopnia świętego z Pietrelciny: jego krew i bandaże, którymi owijał stygmaty – mówi kustosz nowego sanktuarium ks. Andrzej Kuflikowski.

16-tysięczna parafia powstała zaledwie 12 lat temu. Ogłoszenie nowego sanktuarium miało miejsce podczas uroczystej Mszy św., której przewodniczył abp Henryk Hoser. – Tu powinien być szczególnie łatwy dostęp do sakramentów. Moim życzeniem byłaby całodzienna spowiedź, byśmy mogli otworzyć się na zdroje miłosierdzia Bożego przez sakrament uleczenia. Niech będzie tu szczodrze praktykowany – prosił ordynariusz warszawsko-praski, przypominając ofiarną posługę patrona sanktuarium w konfesjonale. – Święty spędzał w nim 10–12 godzin dziennie. Był zaprawiony goryczą, smutkiem duchowym, bo widział grzech człowieka. Fakt, że ludzie nie odpowiadają na łaski nieba, był główną przyczyną cierpienia i pokuty o. Pio – przyznał arcybiskup. Po Mszy św. przy świątyni odbył się festyn rodzinny, „Pożegnanie lata 2017 na Gocławiu”. Na scenie przy pomniku gen. A.E. Fieldorfa wystąpili: Hanka Rybka i górale z Poronina, chórek „Oremus”, Marcin Styczeń i Ernest Bryll, Antonina Krzysztoń, Grupa Bene oraz Halina Frąckowiak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama