Nowy numer 7/2019 Archiwum

Bezdomny pisze pracę doktorską. O bezdomności

Od 22 lat nie ma domu. Mieszka w pensjonacie socjalnym „Św. Łazarz” w Warszawie i… się nie poddaje.

Paweł Ilecki właśnie wrócił z Oslo, gdzie na międzynarodowej konferencji mówił o mechanizmach wykluczenia społecznego. Biegle posługuje się kilkoma językami. Mimo że takie wyjazdy są dla niego trudne, bo "jego Asperger nie lubi zmian", nie miał tremy. Przemawiania przed publicznością nauczył się w Teatrze Bezdomnych, z którym występuje w oratorium księży salezjanów na warszawskiej Pradze.

Z zamiłowania i wykształcenia jest etnografem, z dyplomem magisterskim Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach został rzecznikiem prasowym Cepelii, później pracował jako kustosz w Muzeum Narodowym w Warszawie. A potem… Jak w wielu historiach o bezdomności, życie się poplątało, skomplikowało, aż stało się wegetacją bez bliskich i własnego kąta.

- To jest mit, że osoby w kryzysie bezdomności wybierają taki styl życia. Z różnych powodów nie mają domu, ale bardzo chciałyby go mieć. Dla mnie wejście w bezdomność było koszmarem, bo z natury jestem domatorem, lubię mieć własne miejsce, być otoczony znajomymi sprzętami - mówi pan Paweł.

Trudny jest moment, kiedy staje się na ulicy z dobytkiem mieszczącym się w jednej reklamówce. Jeszcze trudniejsza do zniesienia jest świadomość, że nie ma się do kogo zadzwonić, nie ma kogo poprosić o pomoc, że przechodnie mijają obojętnie albo przeganiają z miejsca na miejsce. Że jest się całkowicie samemu.

- Po bardzo aktywnej pracy rzecznika prasowego, nagle zasiadłem za biurkiem w zaciszu Łazienek Królewskich. Zamiast kontaktu z ludźmi, przez cały dzień opisywałem eksponaty i trudno było mi się przystosować do tej zmiany - wspomina początki swoich kłopotów pan Paweł.

W tym samym czasie zaczęły się trudności w małżeństwie. Jego żona odeszła. Kilka tygodni później zmarła matka.

- Nagle życie mi się zawaliło na wszystkich frontach, zostałem sam jak palec. W dużym mieszkaniu, w którym nie było się do kogo odezwać. Pustkę zalewałem alkoholem - mówi bezdomny.

Monotonne zajęcia muzealnika nie dawały satysfakcji, więc pan Paweł spełniał się, pisząc artykuły do pism popularnonaukowych. Oprócz zadowolenia, miał z wierszówek drugą pensję. Pomyślał w końcu, że nie warto męczyć się w nudnej pracy, skoro mógłby żyć z samego pisania. Teraz wie, że tą decyzją chciał zapewnić sobie komfort picia. Bo już wtedy miał z alkoholem poważny problem. Stał się stałym bywalcem nocnych klubów, rano do pracy szedł na kacu. Kiedy zwolnił się z Muzeum Narodowego, wszystko się pogorszyło.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • nika
    25.01.2019 11:12
    Chwała Bogu za "dziewczynę w Włochów" i osoby jej podobne! A panu Pawłowi - powodzenia w stawaniu na własnych nogach. ps. Powiadomcie na łamach o obronie pracy doktorskiej...
    doceń 8
  • Ektopia
    27.01.2019 15:52
    Trzymam kciuki za Pana Pawła! Bardzo pouczający artykuł.
    doceń 3
  • Filotea
    29.01.2019 16:26
    Powodzenia i wytrwałości w walce , Panie Pawle.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL