Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Pokazała, że służba życiu to wychownanie dzieci do życia wiecznego

Abp Henryk Hoser wprowadził relikwie św. Joanny Beretty Molli do sanktuarium o. Pio na Gocławiu.

Wprowadzeniu relikwii towarzyszyła modlitwa za rodziny, a w szczególności małżeństwa które nie mogą mieć potomstwa.

- Każdy święty jest łącznikiem między Kościołem ziemskim a Kościołem niebieskim. Gdy wypowiadamy słowa spowiedzi powszechnej wzywamy na pomoc  Maryję, aniołów, ludzi obecnych w kościele, ale też i świętych. Wzywając św. Joannę Berettę Mollę prosimy, by Bóg obdarzył nas swoim miłosierdziem - mówił 19 stycznia rozpoczynając Eucharystię ks. Andrzej Kuflikowski, proboszcz parafii św. o. Pio na Gocławiu.

Podczas Mszy św. abp Henryk Hoser poświęcił relikwiarz i obraz św. Joanny. - Jej życiorys jest uświadomieniem i objawieniem czym powinna być rodzina ludzka oparta na sakramentalnym małżeństwie - mówił.

Przypomniał, że Joanna była jednym z dziesięciorga dzieci rodziców, którzy prowadzili swoje życie w świetle prawa Bożego, służyli potrzebującym, każdy dzień rozpoczynali od Eucharystii, a wieczorem zbierali się na wspólnym Różańcu. - Tę tradycję zauważyłem w Medjugorie. Gospodarze wcześnie rano idą do kościoła, a później zajmują się obsługą pielgrzymów, z których najwięcej jest Polaków – mówił wizytator apostolski w Medjugorie.

Pokazała, że służba życiu to wychownanie dzieci do życia wiecznego   Relikwie to część ciała, które było żywą świątynią Ducha Świętego do końca życia. Są nam potrzebne do tego, byśmy i my stawali się coraz bardziej świątynia Ducha Świętego – wyjaśnił abp Hoser. Agnieszka Kurek-Zajączkowska /Foto Gość

Nawiązując do wychowania w rodzinie Joanny powiedział, że jego plonem było wychowanie dzieci idących drogą Bożą. - Dwoje dzieci zmarło, dwoje wybrało stan kapłański, jedna córka została zakonnicą, jedna farmaceutką, a czworo lekarzami – wymieniał.  

Abp Hoser przypomniał, że mała Joanna przyjęła Komunię Św. w wieku 5 lat, otrzymała sakrament bierzmowania jako ośmiolatka, a w wieku lat 16 odmawiając „Zdrowaś Maryjo...” modliła się o dobra śmierć. - By służyć Bogu nie chodziła do kina zanim nie upewniła się, że film jest odpowiedni, czyli nie gorszy. Odkryła piękno adoracji Najświętszego Sakramentu. Żyć radośnie wolą Bożą to był jej program – mówił abp Hoser.

Zauważył jak piękne było narzeczeństwo i małżeństwo świętej lekarki. - Zachowały się jej listy do Piotra Molli. Dziękując w nich za pierścień zaręczynowy ofiarowuje przyszłemu mężowi swoje serce. Obiecuje sprawiać radość wyznając, że mąż jest dla niej najważniejsza osobą na świcie. Chce być dla męża dzielną niewiasta z Ewangelii, która jednak potrzebuje silnego męskiego ramienia. Tym wszystkim pokazuje, że w małżeństwie żyjemy dla drugiego. A jak jest czasami dzisiaj? Mąż jest dla żony kolejnym dzieckiem, którego trzeba pampersować – tłumaczył.

« 1 2 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama