Nowy numer 3/2021 Archiwum

Darek marzy o piecyku

Na leki dla schorowanej pani Alinki w tym miesiącu już uzbierano 200 zł. Ale po sierpniu przychodzi wrzesień i kolejne miesiące. Pomoc dla niej i dla innych potrzebna jest stale.

Drobna, starsza pani przeszła udary i musi przyjmować leki na nadciśnienie. Niska renta nie wystarcza nie tylko na wykupienie recept. Pani Alinka codziennie przychodzi do jadłodajni przy ul. Miodowej.

Przychodzi tam też Darek, ale teraz również po to, żeby jako wolontariusz gotować dla innych. Od wielu lat jest bezdomny, nocował na dworcach i działkach. Dzięki dobrym ludziom od niedawna mieszka w domku na działce, na której już się zadomowił, posadził pomidory i ogórki. I jedyne, co go martwi, to nadchodząca zima. W domku trzeba ocieplić sufit, kupić jakiś piecyk do ogrzewania, no i łóżko, bo Darek nadal śpi na styropianie.

Mirosławowi udało się wyjść z bezdomności i zamieszkać w mieszkaniu komunalnym. Ale z niskiej renty wyżyć się nie da, szczególnie kiedy szwankuje zdrowie. Na leki, żywność, bilet miejski, czasami na ubrania potrzeba miesięcznie dodatkowo ok. 1000 zł, chociaż pan Mirek wciąż uważa, że o pomoc prosić „nie wypada”. On, pani Alinka i Darek od lat są pod opieką Fundacji Kapucyńskiej im. bł. Aniceta Koplińskiego.

Fundacja powstała 10 lat temu, żeby wspierać działalność charytatywną braci mniejszych kapucynów, w tym jadłodajnię, którą od ponad ćwierć wieku zakonnicy prowadzą przy ul. Miodowej. Przychodzą tu bezdomni i ubodzy, ale często w ich sytuacji sama zupa nie wystarczy. Dlatego dwa lata temu powstał Dom bł. Aniceta Koplińskiego, gdzie potrzebujący nie tylko otrzymują kompleksową pomoc, ale też tworzą środowisko wzajemnego wsparcia. Żeby jednak pomagać, trzeba mieć z czego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama