Nowy numer 49/2020 Archiwum

Winowajca

To on zawiózł kard. Wojtyłę na konklawe w 1978 r., a wcześniej ostrzygł go i zapytał, czy zostanie papieżem. Po Janie Pawle II zostały mu… włosy, rower i wspomnienie wielkiej przyjaźni.

Różańcami, jakie otrzymał od papieża mógłby obdzielić dziś pół parafii katedralnej, w której służy do dziś. Przyjaźń z Ojcem Świętym trwała przecież do ostatnich jego dni. Świadczą o tym setki zdjęć, o których br. Marian chętnie opowiada. O tych przy XVII-wiecznym stole inkrustowanym kością słoniową z abp. Deskurem; z Kolegium Polskiego w którym przycinał żywopłoty z krzaków laurowych; z Matką Teresą, dla której również był kierowcą. Z pielgrzymek, gdzie woził za papieżem mobilny szpitalik z zapasem krwi i leków; z posługi Janowi Pawłowi przy ołtarzu; z grupami pielgrzymów, które sobie znanymi sposobami wprowadzał na papieskie audiencje i z Domu Arcybiskupów Warszawskich, gdzie służąc kard. Józefowi Glempowi, miał okazję spotykać Jana Pawła II, ale też na przykład prezydenta Georga Busha, seniora.

Winowajca

„Marian, pomódl się, tak blisko byłeś, to ciebie wysłucha” - słyszy często.

- Papież zawsze mnie przyuważył i pogroził. Był mi jak starszy brat. Jakby św. Piotr miał problem, by mnie wpuścić do nieba, to będę patrzył tylko, gdzie stoi Ojciec Święty. Może wstawi się po góralsku, po swojemu: „A, św. Piotrze wpuść go, znom go”.

Odwiedźcie też koniecznie nasz serwis: wadowice1920.gosc.pl

Wróżki z ul. Rakowieckiej

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama