Nowy numer 21/2023 Archiwum

Świętość wierszem pisana

Kiedy była dzieckiem, zazdrościła swojej babci, że spotykała na ulicach Krakowa Brata Alberta. Była pewna, że sama nigdy nie będzie miała szczęścia zobaczyć żadnego błogosławionego. Tymczasem poznała Jana Pawła II i wynoszonych na ołtarze kard. Wyszyńskiego i matkę Czacką.

Szczęśliwe dzieciństwo trwało zaledwie 7 lat. 1 września 1939 r. Krysia z Teresą miały iść do pierwszej klasy. Niemcy zajęli szkołę na szpital, mama straciła pracę, a tata dostał się do niewoli. Schorowany po uwolnieniu z Dachau w 1945 r., zmarł trzy lata później. Czas powojenny nie był dla rodziny dużo łaskawszy. Na szczęście dom rodzinny i Kościół były dla dorastających bliźniaczek wielką podporą.

1 września 1945 r. dziewczynki rozpoczęły naukę w gimnazjum, a potem w liceum. Pierwsze trzy lata wychowawcą klasy był ks. Jan Mazanek, moderator Sodalicji Mariańskiej, do której zostały przyjęte rok później. Dziewczynki nie uległy namowom, by zapisać się też do ZMP, a potem do partii. Siostry rozdzieliły dopiero studia. Obie wybrały Uniwersytet Jagielloński: Teresa polonistykę, a Krysia matematykę. – Zaraz na pierwszym roku studiów włączyłyśmy się w duszpasterstwo akademickie, które oficjalnie nie istniało. Najpierw przy kościele św. Anny, gdzie wspaniałym proboszczem był ks. Jan Pietraszko, późniejszy biskup i kandydat na ołtarze, a duszpasterzem akademickim był w tym czasie ks. Karol Wojtyła – wspomina siostra Miriam.

W tych latach żadne grupy młodzieżowe czy organizacje katolickie oficjalnie nie mogły istnieć. Studentom w duszpasterstwie ani w Sodalicji Mariańskiej nie wolno było się zbierać. Ksiądz nie mógł spotykać się z młodzieżą w akademikach, ale nikt nie mógł zabronić im śpiewać. Przy kościele akademickim istniał więc „młodzieżowy chórek gregoriański”, do którego Wujek, czyli ks. Wojtyła, wpisywał wszystkich chętnych i sam do niego należał. Chórek miał swoje próby i śpiewał, ale przy tej okazji miał możliwość rozmawiać z przyszłym biskupem na wszystkie tematy. Spotkania odbywały się też po domach tych studentów, którzy mieszkali na stałe w Krakowie. Także w domu Isakowiczów.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Quantcast