Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Bóg odpowiada na prawdziwe wołanie z serca...

Kładzie ręce na ludzi i odzyskują słuch, znikają nowotwory, od lat niemogący chodzić skaczą z radości. 1 września Marcin Zieliński poprowadzi modlitwę uwielbienia w praskiej katedrze.

Joanna Świerkula: Jesteś nazywany uzdrowicielem.

Marcin Zieliński: Nie jestem żadnym uzdrowicielem. Śmiejemy się z takich reakcji. Jeśli ktoś tak twierdzi, to znaczy, że nie za bardzo wie, o czym mówi, lub nie słucha tego, co jest moim przesłaniem. Święty Paweł też miał podobne doświadczenia po dokonaniu uzdrowień mocą Jezusa. Lud chciał Pawła okrzyknąć bogiem, to bardzo niebezpieczne. W takich sytuacjach zawsze odwołuję się do przykładu Maryi... Ona urodziła samego Boga. Była w świetle reflektorów, ale powiedziała: to nie o mnie chodzi i usunęła się na bok. Staram się Ją naśladować, robię swoje i uciekam. Poza tym zawsze podkreślam, że to jest łaska, w której może odnaleźć się każdy ochrzczony.

Ja nie uzdrawiam...

Jezus powiedział, idźcie i głoście, nakładajcie ręce na chorych. Wiele osób pyta mnie, czemu nigdy nie widzieli uzdrowienia. A ja odpowiadam zgodnie ze słowami Ewangelii: Czy poszedłeś głosić słowo Boże? Czy ewangelizowałeś? Czy nakładałeś ręce na chorych? Te czynności są powiązane z cudami. 99 proc. osób mówi, że nie. To jest odpowiedź, dlaczego nie widzimy znaków. Tego staram się uczyć na warsztatach. Czasem już przy pierwszej próbie modlitwy z ewangelizacją i nałożeniem rąk Bóg daje łaskę. U mnie już teraz cała rodzina należy do wspólnoty charyzmatycznej...

Też uzdrawiają mocą Jezusa?

Tak. Dla mnie to norma chrześcijańska. To obietnica dana każdemu wierzącemu.

Dlaczego kładzenie rąk jest konieczne?

Konieczne nie jest, ale jest ważne. Dlaczego? Trzeba się spytać Pana Jezusa, dlaczego tak powiedział. Ja nie wiem. Ale nie widzę dużo uzdrowień na odległość. Może mam za małą wiarę... Najwięcej dzieje się po nałożeniu rąk lub na spotkaniach, kiedy obecny jest chory i modli się z nami.

Modliłeś się za chorych cztery lata. I nic się nie działo. Nie zniechęciłeś się?

Trochę się frustrowałem, ale dalej prosiłem, wolałem. Czuję, że było to Boże marzenie włożone w moje serce. Gdy Jezus był na ziemi, większość czasu spędził na uzdrawianiu ludzi. To tylko świadczy o tym, jak to jest dla Niego ważne. Bóg dał mi kawałek swojego serca ze współczuciem dla chorych i chęcią pomagania im. Przez cztery lata nic się nie działo. Mijał rok, drugi, trzeci czwarty - i żadnych znaków. W końcu powiedziałem Panu Jezusowi: będę się dalej modlił i kładł ręce na chorych, jak będziesz chciał mi dać to, co obiecałeś, to dobrze, jak nie, to i tak będę się modlił. Parę dni później zdarzył się pierwszy cud. Byłem w mojej szkole podstawowej. Spotkałem panią woźną. Powiedziała, że z powodu bólu w plecach nie może się wyprostować i ma wyczuwalne zgrubienie na karku. Położyłem ręce i jak zwykle pomodliłem się. Nie wiem, kto był w większym szoku - ona czy ja - gdy po modlitwie ból i zgrubienie zniknęło. Powiedziała, że poczuła ogromne ciepło w miejscu, które ją bolało i wszystkie dolegliwości odeszły...

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Gość
    23.08.2017 20:39
    @Gość z 20:42, niestety najwyraźniej rzeczywiście nie rozumiesz. Po pierwsze, warto uważnie przeczytać wpisy, wtedy jasne się staje, że nie chodzi w nich o "hejtowanie", ale o sprawę fundamentalną - sprawę wiary. To, co piszesz jest dość typowe - osoba niezbyt zorientowana w sprawach religijnych zaczyna twierdzić, że się "nawróciła" i jest "lepsza". W chrześcijaństwie nie chodzi o to, żeby bardzo mocno wierzyć w cokolwiek i robić to, co komuś tam wydaje się dobre. Tak moglibyśmy wierzyć w jakąś odmianę herezji protestanckiej, w islam, wyznawać animizm, czy nawet satanizm i postępować zgodnie z nimi. W chrześcijaństwie jednak chodzi o jedynie prawdziwą Wiarę, i jak mówi Pismo, bez [tej jedynej wiary] nie można podobać się Bogu [Hbr 11,06]. Nie wystarczy się jakoś religijnie nakręcić - przyznajmy, że wielu protestanckich sekciarzy i imamów jest mistrzami "religijnego" nakręcania - ale trzeba znać Prawdę i postępować wedle niej, nie wedle jakiegoś widzimisię i swoich nieuporządkowanych uczuć. I tego właśnie dotyczyła dyskusja.
  • Ciekawy
    26.08.2017 21:56
    No dobrze to teraz prosze o konkret, w ktorym miejscu Ewangelia gloszona przez Marcina jest inna i odbiegajace od kosciola katolickiego?
    doceń 2
  • Simple
    21.11.2017 18:02
    Jednego nie rozumiem - po co Marcin jezdzil do Bethel i spotykal sie z tym calym towarzystwem ze Stanow. Ich dzialalnosc nosi znamiona new age i okultyzmu. Czemu ich tak broni. Bog daje nam laski, dary niezaleznie czy sie z kims spotkamy. Tego nie rozumiem totalnie.
    doceń 1
  • jasko
    07.12.2017 17:34
    A ja nawet nie staram sie rozumiec, choc 60-tka na karku to gdybym mial okazje to sam z ciekawosci poszedłbym na ich spotkanie , żeby zobaczyć co to takiego jest, tyle o tym gadają. Czy od razu by mnie "zjedli", nie sądze, jak by sie modlili to pewnie tez jakos bym sie z nimi pomodlił, i tyle. Przeciez Jezus zasadniczo wolal towarzystwo podejrzane, i znimi sie zadawal. Jesli ktos ma dobry kręgosłup, to spokojnie, moze tylko dawac swiadectwo swojej świadomej wierze. Marcin nie broni ich poglądów, tylko ich jako ludzi, bo często rzucamy na kogoś jakieś obelgi, nie znając do końca sprawy. Ja tam sie nie boję zadnych |Betel i innych. Ale ładnie śpiewają, lubie słuchać i spiewać z nimi. I wcale nie starciłem nic ze swoich poglądow katolickich, nawet bardziej wszedlem w nie, a nade wszystko w relację z Bogiem. Pokochałem na nowo Slowo Boże, a to mnie tylko ubogaca.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma