Nowy numer 46/2019 Archiwum

Jak bezpieka opisała Matkę Bożą

W głębokim socjalizmie, na szczycie wieży kościoła św. Augustyna, przez kilkanaście dni pojawiała się Pani Różańcowa. Ku pokrzepieniu modlącego się tłumu i ku przerażeniu władz.

Pierwsza zobaczyła Ją 12-letnia dziewczynka, mieszkająca w sąsiedztwie kościoła. O jaśniejącej postaci, którą 7 października 1959 r. około godz. 19 dostrzegła na szczycie kościelnej wieży, opowiedziała koleżankom, potem rodzicom.

Jeszcze tego samego wieczoru przed kościołem zebrało się blisko 400 osób. Z każdym dniem tłum gęstniał, wpatrując się w dziwny blask na kopule kościoła. Zjawisko powtarzało się wieczorami aż do końca października. – Wierzę, że Matka Boża tutaj się objawiła. Mamy spisane relacje ponad stu świadków i ich obserwacje są zbieżne – mówi ks. prałat Walenty Królak, od blisko 30 lat proboszcz parafii św. Augustyna na Muranowie.

W 50. rocznicę cudu w kościele zainstalowano upamiętniającą go tablicę. 6 października o godz. 10 zostanie odprawiona Msza św., na którą szczególnie są zaproszeni świadkowie tamtych wydarzeń. Po południu w kościele będzie można obejrzeć film „Cud na Nowolipkach” w reżyserii Michała Górala.

Jak żywa

„Patrząc na szczyt wieży, zauważyłem postać Matki Bożej, w długiej, jasnej sukni, z aureolą na głowie. Fakt ten na zawsze utrwalił się w mojej pamięci” – wspomina Edward Szuba, który w październikowy wieczór 1959 r. przejeżdżał samochodem przez Muranów. Świadkowie opisują świetlisty obłok, który niejako osiadł na wieży kościoła. W tym obłoku wieczorami i nocą pokazywała się piękna Pani w koronie z błyszczących gwiazd. Wzrok miała skierowany w dół na modlące się tłumy. „Sprawiała wrażenie żywej” – przypomina sobie pani Elżbieta, która wtedy miała 8 lat. Raz miała ręce złożone na piersiach, potem rozkładała je w geście błogosławieństwa albo trzymała w nich różaniec.

Co ciekawe, zarówno obserwujący zjawisko od ul. Dzielnej, jak i stojący na ul. Nowolipki pamiętają, że Maryja była zwrócona do nich twarzą. Niektórzy opisują, że chociaż postać pojawiała się na wysokości 70 metrów nad ziemią, mieli wrażenie, jakby była blisko nich. Widzieli ruch warg, ale nie słyszeli słów. Nie wszyscy zobaczyli postać kobiety. Dla niektórych nad zwieńczeniem wieży widoczny był tylko blask, łuna.

Fosforyzująca blacha?

Niezwykłe zjawisko na Nowolipkach, gęstniejący z godziny na godzinę tłum śpiewający „Boże coś Polskę” i „My chcemy Boga w książce, w szkole” oraz podjeżdżające samochody ambasadorów, postawiły na nogi warszawską milicję i bezpiekę. Zamknięto ulice przy kościele, oświetlono reflektorami obłok, żeby zneutralizować efekt „fosforyzującej blachy na kuli wieży”. A kiedy to nie przyniosło spodziewanych efektów, pomalowano kulę zieloną farbą z trocinami. W nocy jednak spłukał ją deszcz, więc malunek powtórzono – żrącą smołowatą farbą. Malowano nią dwukrotnie, ale – jak sam przyznawał w raporcie mjr Stanisław Sławiński – „minimalny efekt świetlny nadal pozostał”.

Wysiłek służb poszedł też w innych kierunkach. W prasie drwiono z dewotek podsycających zbiorową halucynację. Przeprowadzono dyscyplinujące rozmowy z ówczesnym proboszczem ks. Stefanem Kuciem i innymi księżmi, którzy modlili się z wiernymi na miejscu cudu, a także z katechetami, którzy przyprowadzali tam młodzież. Docierano do osób robiących zdjęcia, odbierano im aparaty i odbitki (zdjęcia odbierano wiernym, ale też milicjantom, którzy brali je „na własny użytek”). Milicja i bezpieka starały się zatrzeć wszelkie ślady cudowności, ale pisząc raporty z przechwyconej i skontrolowanej w tym czasie prywatnej korespondencji oraz z przesłuchań świadków, same doskonale udokumentowały to, co działo się w październiku 1959 r. przy kościele na Muranowie.

– To nie był dobry czas na cuda – mówi ks. Walenty Królak. Panicznie przestraszyła się ich władza (Matkę Bożą na szczycie wieży widziało wielu milicjantów i niektórzy pod ich wpływem się nawrócili). Ówczesna warszawska kuria bała się prowokacji, dlatego wydała ostrożny komunikat opisujący wydarzenia z Nowolipek jako „zjawisko naturalne” i zalecający gromadzenie się na nabożeństwach we własnych świątyniach. Spośród 766 zatrzymanych wtedy osób (w tym 52 księży, zakonników i zakonnic), ponad 600 aresztowano. 20 osób skazano wyrokami, a 270 ukarano wyjątkowo wysokimi grzywnami za zakłócanie porządku publicznego. Wśród ukaranych byli również wojskowi. W tekście wykorzystałam informacje z książki Witolda Dąbrowskiego „Cud na Nowolipkach”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama