Nowy numer 43/2020 Archiwum

Się skończy dzika reklama

Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała, że miasto uporządkuje sprawę reklam wskazując miejsca, w których szpecą krajobraz. W pierwszej kolejności ratusz zwróci uwagę na reklamy wielkoformatowe oraz te ustawione przy drogach dojazdowych do stolicy.

Możliwość rozwiązania kwestii zbyt wielu nośników umieszczanych w przestrzeni publicznej daje podpisana w piątek przez prezydenta Bronisława Komorowskiego ustawa krajobrazowa. Dlatego Hanna Gronkiewicz-Waltz od razu zapowiedziała, że będzie walczyć o miasto bez reklam, wzorem Paryża czy Berlina. Urzędnicy mają decydować, czy dana reklama psuje krajobraz, czy nie.

Prezydent Warszawy stwierdziła, że ustawa upoważnia samorządy do tego, by uchwalić prawo miejscowe, które będzie regulowało sprawę reklam. Według niej w uchwale rada miasta ustali parametry dotyczące nielegalnych reklam, m.in. ich lokalizacji i formatu. Dodała, że reklam nie można zakazać, ale należy "metodą prób i błędów" wykluczyć je z miejsc najbardziej drażliwych. - W Warszawie 5 tys. zł dla agencji reklamowej, to nie są naprawdę żadne pieniądze, to jest na kieszonkowe - powiedziała prezydent Warszawy, zastrzegając, że miasto nie będzie jednak straszyć początkowo wysokimi karami.

Ustawa krajobrazowa wprowadza kary za nielegalne reklamy, które będą wynosić czterdziestokrotność opłat reklamowych ustalanych przez gminy. Gronkiewicz Waltz zaznaczyła, że sama walczyła o to, by zachować przepisy zezwalające na nakładanie wysokich kar za nielegalne reklamy i - jak mówiła - "nie odbierać ustawie zębów". Sejm początkowo przyjął w ustawie kary w wysokości do 5 tys. zł; potem do ustawy poprawkę wprowadzili senatorowie, ostatecznie popartą przez posłów.

W pierwszej kolejności urzędnicy mają zwrócić uwagę na reklamy wielkoformatowe oraz na nośniki umieszczane na przedmieściach, przy drogach dojazdowych do stolicy.

- W Wawrze jest jedna tablica za drugą, a trzy wiszą na dwóch - mówiła, przywołując przykład dzielnicy w której mieszka. Wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak dodał, że ustawa pozwala ingerować w kwestię reklam umieszczonych na gruntach prywatnych, co do tej pory w ogóle nie było możliwe.

W czasach transformacji "każdy robił, co mógł, handel był na łóżkach polowych" - tłumaczyła prezydent Warszawy.

- Ale 25 lat po transformacji to już naprawdę musi być porządek - dodała.

W jej ocenie reklamy wielkoformatowe mogłyby pozostać na domach towarowych, ale nie są akceptowalne na budynkach mieszkalnych. Jak przyznała, nie znajduje uzasadnienia dla zasłaniania okien wielkoformatowym banerem na hotelu Metropol.

Przeczytaj także:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama