"Leniwe brzuchy" są w Kościele. Co z tym zrobić? Zobacz nagranie o. Szustaka

aś /KAI

dodane 30.11.2019 10:34

O. Adam Szustak OP był gościem spotkania "Duchowość dla Warszawy". Do bazyliki Świętego Krzyża przyszły tłumy.

"Leniwe brzuchy" są w Kościele. Co z tym zrobić? Zobacz nagranie o. Szustaka O. Szustak zachęcał do bycia w Kościele, nawet słabym i grzesznym. Agata Ślusarczyk /Foto Gość

Czy warto być w takim Kościele? - to temat spotkania w ramach cyklu "Duchowość dla Warszawy", które odbyło się w bazylice Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Gościem spotkania był dominikański kaznodzieja wędrowny o. Szustak.

Ojciec Adam przytoczył Listy św. Pawła do Tytusa i Filemona. - W tych dwóch listach jest pewnego rodzaju diagnoza, dlaczego się dzieje w Kościele to, co się dzieje, i odpowiedź, co z tym zrobić - zauważył. Omawiając pierwszy list, zaznaczył, że apostoł Paweł zauważył we wspólnocie Tytusa dużo problemów wymagających krytyki, nazywając tych, którzy niszczą Kościół na Krecie, ludźmi "leniwego brzucha". Wskazał, że "leniwy" po grecku znaczy też "nienajęty".

Duchowość dla Warszawy: "Czy warto być w takim Kościele?"
Archidiecezja Warszawska

- Paweł, pisząc do Tytusa, że w jego Kościele dzieją się złe rzeczy, posługuje się tym określeniem: to ludzie nienajęci, niczyi, niewciągnięci w coś. Jestem przekonany, że źródło wszelkiego zła w Kościele, które sprawia, że przestaje on być miejscem pięknym i świętym, bierze się stąd, że my, mimo iż jesteśmy w Kościele, nie przynależymy do niego - powiedział dominikanin.

Zdaniem prelegenta, początek wszelkiego zła zaczyna się w braku przynależności. - Jeżeli chcemy, by Kościół stał się miejscem, w którym warto być, musimy wrócić do przynależności do Boga - podkreślił.

Zwrócił uwagę, że gdy "Paweł mówi o biskupach, a dotyczy to też wszystkich w Kościele, na pierwszym miejscu wymienia to, by się cechowali gościnnością. Nie pisze, że biskup ma być pobożny, mądry, że ma być świetnym teologiem. Po grecku słowo »gościnny« składa się z dwóch członów. Pierwszy znaczy »kochać, lubić, być rozmiłowanym«, a drugi oznacza obcego, innego. Po grecku więc gościnność oznacza »kochać obcego«" - powiedział mówca, przytaczając jako wzór biblijnej gościnności historię Abrahama pod dębami Mamre.

Ojciec Szustak wskazał, że gościnność to też otwartość na to, co przychodzi, na nowe, niespodziewane. Zaznaczył, że trzeba być otwartym na na przykład inną duchowość ludzi w Kościele, bo to również przejaw gościnności. Stwierdził, że obrazem Kościoła jest Jezus na krzyżu, z nieustannie otwartymi ramionami: "Tam, gdzie jest taka otwartość, Bóg czyni cuda, robi rzeczy niezwykłe".

"Leniwe brzuchy" są w Kościele. Co z tym zrobić? Zobacz nagranie o. Szustaka   Tłumy w bazylice Świętego Krzyża. Agata Ślusarczyk /Foto Gość

Omawiając kolejną radę św. Pawła, wskazał, że ten, pisząc do starszych, nakazuje im roztropność. "Roztropność to uważność na to, co dzieje się w Kościele" - powiedział dominikanin. Odwołując się do przypowieści, zauważył, że Pan Jezus roztropnym nazywa tego, który gotów jest stracić. Wskazał, że chrześcijanie mają naśladować Jezusa i być gotowymi na to, by - jak On - cierpieć prześladowanie, by tracić życie. Ojciec Adam powiedział, że Bóg poprowadzi drogą, która jest niewygodna, dlatego jeśli nie ma otwartości na coś innego, nowego, czasem niechcianego, istnieje zagrożenie na zboczenie z Jego ścieżki.

Komentując przy okazji hasło akcji "Odzyskajmy nasz Kościół", powiedział: - To najgłupsze zdanie, jakie można powiedzieć. "Mój Kościół" to straszliwa, wydumana budowla. Jest tylko Kościół Pana Jezusa i albo go przyjmiemy, jaki jest, albo powstanie świątynia spustoszenia - wyjaśnił zakonnik.

Trzecia rada w Liście św. Pawła do Tytusa, skierowana jest do starszych kobiet: - Paweł mówi, że poza tym, że nie powinny być niewolnicami wina i nie plotkować, mają innych w Kościele uczyć dobra.

Przywołując myśl św. Augustyna, który mówił, że zbawić się można tylko wtedy, gdy jest się pociągniętym miłością, o. Szustak stwierdził: - Jeżeli my nie będziemy w Kościele ukazywać tego, że Pan Bóg jest piękny, że życie z Nim jest piękne, to ludzie do Kościoła nie przyjdą. Pan Jezus zapowiedział, że Jego uczniów będą rozpoznawać nie po tym, że chodzą do kościoła, że w piątki jedzą rybę, ale po tym, że będą się wzajemnie miłowali. Czyli jeśli ludzie spotkają najpiękniejszą rzeczywistość, jaka istnieje w świecie. Ludzie będą przychodzić do Kościoła, jeśli tu będzie miłość - podkreślił mówca.

Relacje z poprzednich spotkań:

Omawiając List do Filemona, zauważył, że nie zawiera on jakiegoś specjalnego nauczania. Apostoł odsyła adresatowi niewolnika Onezyma, który od Filemona uciekł i prawdopodobnie jeszcze go okradł: - Paweł pisze mu, że wysyła go, jakby wysyłał swoje własne serce. Mówi Paweł: "Jeżeli kochasz moje serce, kochaj tego Onezyma". My wszyscy w Kościele jesteśmy złączeni jedną więzią, którą jest miłość. Miłość polega na tym, że się nie kończy, kiedy jest trudna. Czy warto być w Kościele? Jeżeli go kochasz, to pytanie jest bez sensu. Bo nawet gdy z tym Kościołem jest bardzo źle, to właśnie wtedy dzieje się miłość. Pan Bóg mówi: "Dałem wam Kościół, wysyłam wam go jak moje serce. Jeśli Mnie kochasz, kochaj Kościół" - przekonywał o. Szustak.

Jednocześnie przyznał, że są miejsca złe w Kościele, które trzeba naprawiać. - Są biskupi, z którymi się nie zgadzam, są ruchy w Kościele, z którymi się nie zgadzam, ale to cały czas jest mój Kościół i chcę go kochać - podkreślił. Stwierdził, że podobnie jest w małżeństwie: - Jeżeli miłość małżeńska kończy się dlatego, że jest trudno, to nie jest miłość. Warto jest być w Kościele, to najpiękniejsza rzecz na świecie - powiedział stanowczo o. Szustak.

Za Ojcami Kościoła wskazał, że Kościół jest jak gospoda z przypowieści o dobrym Samarytaninie. Tu Bóg karmi swoim ciałem, tu leczy rany. Zauważył, że dlatego papież Franciszek nazywa Kościół szpitalem polowym. - To jest Kościół, który ma się taki stawać właśnie dzięki nam, gdy my będziemy wszyscy gościnni, rozsądni i dobrzy - podkreślił dominikanin, kończąc wykład.

Relacje z poprzednich spotkań: