• facebook
  • rss
  • Przyjeżdża mistyk, który sfotografował Jezusa

    Joanna Jureczko-Wilk Joanna Jureczko-Wilk

    dodane 13.09.2017 13:25

    Włoski stygmatyk brat Elia po raz pierwszy odwiedzi Warszawę. Spotkania z nim odbędą się na Służewie i na Pradze.

    Brat Elia Cataldo jest współczesnym włoskim mistykiem. Od dzieciństwa towarzyszą mu niezwykłe fenomeny, wizje i cuda. Ma dar bilokacji i czytania w ludzkich sercach.

    W chwili wstąpienia do nowicjatu kapucynów, otrzymał stygmaty - na głowie, rękach, boku i nogach. Otwierają się one i krwawią od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty. Brat Elia twierdzi, że ma widzenia Maryi, Jezusa i Aniołów. Na polecenie Jezusa, wykonał Jego pierwszą fotografię.

    Polskę odwiedził w ubiegłym roku. Był wtedy w Wieliczce, Lwówku, Policach, Mierzynie i Szczecinie. W tym roku przyjeżdża do Warszawy, Niesułkowa, Bełchatowa oraz Krakowa.

    Jego pobyt w Polsce każdorazowa odbywa się za pozwoleniem włoskiej diecezji i bp. Giuseppe Piemontese. Mistykowi zawsze towarzyszy wyznaczony opiekun duchowy, ks. Marco Belladelli.

    W Warszawie zaplanowano dwa otwarte spotkania, które rozpoczynają się Mszą św.:

    14 września - czwartek, godz. 18 - w parafii św. Katarzyny (ul. Fosa 17). Ze względu na małe gabaryty kościoła, organizatorzy zachęcają do udziału raczej w piątkowym spotkaniu.
     
    15 września - piątek, godz. 9 - w parafii Najczystszego Serca Maryi (ul. Chłopickiego 2).

    Jezus dał się sfotografować bratu Elia. Wydarzenie to miało miejsce podczas badań lekarskich, na które zakonnik został wysłany do USA. Komisja lekarska pytała go, czy z kimś rozmawia, mając na myśli świat duchowy. Brat Elia w duszy usłyszał głos, by nie odpowiadał na pytania.

    Po kolejnych dociekaniach komisji, głos mu powiedział, by zaprosił jej członków następnego dnia do kościoła, aby zrobić zdjęcie. Członkowie komisji kupili i dali br. Elii prosty aparat fotograficzny, z kliszą na 12 zdjęć.

    Brat usłyszał wewnętrzne polecenie, by sfotografował białą ścianę kościoła. Zdjęcia tego samego miejsca robili też członkowie komisji, wyposażeni we własne aparaty.

    Na ostatniej klatce kliszy w aparacie br. Elii ukazało się oblicze Jezusa. Wygląda jak namalowane pędzlem, ale w rzeczywistości to fotografia. Zakonnik przyznał, że tak właśnie wygląda ukazujący mu się Pan.

      Mistyk podczas ubiegłorocznego pobytu w Wieliczce przekazał prośbę Jezusa skierowaną do rodziców, by kochali i szanowali swoje dzieci
    Roman Koszowski /Foto Gość
    Obecnie wraz z członkami wspólnoty „Apostoli di Dio” („Apostołowie Boga) brat Elia mieszka w Calvi w Umbrii, w dawnym, opuszczonym klasztorze franciszkanów. Do umbryjskiego klasztoru co roku przyjeżdża wielu pielgrzymów z Włoch i całego świata.

    Brat Elia ma wyznaczony przez przełożonych dzień przyjmowania pielgrzymów, w pozostałe oddaje się codziennej pracy i modlitwie.

    Nad klasztorem, życiem, posługą i duchowością nieustannie sprawuje pieczę wysłannik miejscowego biskupa - ks. Marco Belladelli.

    Podczas spotkań z pielgrzymami br. Elia zawsze podkreśla, że cuda - choć są znakami Bożej łaski - nie są najważniejsze w życiu. Najważniejsza jest wierność Ewangelii, bo tylko ona przynosi prawdziwy pokój serca.

    przeczytaj także:

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • wietrzyk11
      13.09.2017 19:50
      "Na polecenie Jezusa, wykonał Jego pierwszą fotografię." Jak wiemy, Pan Jezus objawiając się siostrze Faustynie polecił jej, by "wymalowała obraz", choć przecież nie umiała malować. Fotografia istniała już wtedy od kilkudziesięciu lat - czemu wtedy nie ukazał się na zdjęciu?
    • spe
      14.09.2017 09:38
      Czy może twierdzicie, że prosty zakonnik namalował taki obraz? Albo jakiś genialny artysta malarz poświęcił swój czas i trud dla br. Elii, żeby ten mógł zostać... "prawdziwym showmanem"? Jaki w tym sens? I gdzie dowody na rzucane oskarżenia człowieka/ludzi? Przypominam mimo wszystko: br. Elia fotografował... ścianę. Komisyjnie.
    • JAWA25
      14.09.2017 10:24
      "Najważniejsza jest wierność Ewangelii" po cóż zatem te "zdjęcie"?
    • wietrzyk11
      14.09.2017 15:46
      Prawdziwa fotografia Zbawiciela Świata - to ewenement w całej 2000-letniej historii chrześcijaństwa. Jeśli to zdjęcie jest prawdziwe - powinno być badane przez zespoły ekspertów (tak jak Całun) i wisieć w Watykanie jako jedyny prawdziwy wizerunek. Wszyscy twórcy sztuki sakralnej powinni od tej pory malować obrazy według niego. Powinny podążać do niego wielotysięczne pielgrzymki. Dlaczego tak się nie dzieje i mało kto o nim wie?
      doceń 12
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół